Oravsky Hrad, czyli Miś w zamku orawskim- wrzesień 2009

Miś w Zamku na Orawie
Tym razem to ja gościłam CouchSurferów w moim domku (Anię, Oskara i Klapka). Korzystając z pięknego dnia i małego kacyka wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę na Słowację. Celem naszej podróży było jeziorko w Namestovie, Zamek Orawski i ciepłe źródła… Taa, te ciężkie leniwe poranki… Po przekroczeniu granicy- patrol i mandat
Jedyne 50 euro (obniżka ze 100)- “Pani uważa, bo u nas mandaty drogie, do 350 euro…” Kokoty urządziły sobie w krzakach chamskie polowanie na nas i to zaraz za tabliczką oznaczającą wjazd do miejscowości (czyt. teren zabudowany). Trzeba przyznać, że Ania dzielnie zniosła swój pierwszy raz

Miś w romańskim okienku
Nad jeziorem w Namestovie okropnie śmierdziało szambem, obornikiem czy jak kto woli gównem, więc uciekaliśmy stamtąd czym prędzej. Nie poddajemy się i jedziemy zwiedzać zamek na Orawie. Bez trudu, smrodu i mandatów udaje nam się do niego dotrzeć. Przy kupnie biletu problem: pies nie może zwiedzać zamku. Może gdyby był takim małym krzykliwym pieskiem to prędzej, ale to normalny pies, może troszku nadpobudliwy… A tak na marginesie, to czy przepisy dot. psów nie dotyczą też tych małych??? Po namyśle zdecydowaliśmy się uwiązać Klapka pod wrotami do zamku.

Miś zdobywa Oravsky Hrad
Miła pani przewodnik, widząc Misia w moich rękach mówi: ‘A ja myślałam, że to chodzi o takiego prawdziwego psa, a nie pluszowego!”. Hmm, nawet ona zauważyła, że Miś to pies

Miś i niedźwiedź
Zwiedzanie zamku zajęło nam jedyne 1,5 godz co Klapkowi z ADHD nie bałdzo się spodobało i obraził się na Anie i Oskara na całe 10 min

Miś, Ania, Oskar i Klapek
Zamek, choć trzeba go zwiedzać z przewodnikiem i wypełniony jest replikami zrobił na mnie pozytywne wrażenie (nie to, co te szmaty (gobeliny) w komnatach królewskich na Wawelu). Zrobiło się późno, więc zamiast na ciepłe źródła to pojechaliśmy na zimne pifko do Dolnego Kubina. Tam też zakupiliśmy Absinth, który to skutecznie nas pocieszył i rozpalił po drogim wypadzie na Słowację…
Taaa całe szczęście wycieczka była warta swej ceny mimo gównianego jeziora ;P.
“łatwiej” się było dogadać i zniżkę wybłagać;D Dzięki Effcia
Cieszę się w sumie, że swój pierwszy raz przeżylam za granicą
Anka - Październik 3, 2009 o 9:36 pm |
Wow! You have lots of amazing adventures!!!
I am travelling squirrel!
Mr. Ilarijs - Październik 8, 2009 o 7:37 pm |